Nauka za bony
Gdyby wprowadzono w Krakowie bon edukacyjny rodzice sami wybieraliby szkoły dzieciom i decydowali, która ma zostać zlikwidowana, a która nie. Dyrektorzy mogliby zamiast ogrodnika zatrudnić dodatkową bibliotekarkę, albo anglistkę. Nie byliby uzależnieni od urzędników. Takie urynkowienie szkół to, zdaniem radnej miasta Małgorzaty Jantos, jedyna szansa na uchronienie krakowskiej oświaty przed katastrofą. Dziś podczas sesji zwróci się do prezydenta miasta, by powołał zespół, który będzie pracował nad tym pomysłem.
12127 |18742 |19266 |17160 |12604 |4310 |7375 |7595 |19397 |15514 |