Jesteśmy lepsi. Choć przez chwilę
Dla tych, którzy kochali Jana Pawła II wczorajsza rocznica była niezwykłym przeżyciem. Dla tych, którzy Go poznali, szczególnie. Nie ma chyba miejscowości, gdzie nie wspomniano by Ojca Świętego.
Trud ma sens
Państwo Bożena i Stanisław Milewscy ze wsi Leszczewo, leżącej w powiecie suwalskim, byli wczoraj najważniejszymi gośćmi uroczystości zorganizowanych przez Dom Pracy Twórczej w Wigrach. Przez cały dzień trwało tam Czuwanie w rocznicę śmierci Jana Pawła II.
W byłym klasztorze kamedułów papież odpoczywał podczas pielgrzymki w 1999 roku. Niespodziewanie dla wszystkich odwiedził wówczas mieszkającą w pobliżu rodzinę Milewskich.
Milewscy żyją skromnie. Prowadzą kilkunastohektarowe gospodarstwo, mają pięcioro dzieci. Choć wciąż, przy każdej rocznicy związanej z Janem Pawłem II, przeżywają najazd dziennikarzy i zainteresowanie ich rodziną, nie zbudowali sobie nowego domu, nie kupili też eleganckiego auta. Żyją z tego, co da się wyciągnąć z roli. A wiele się nie da, bo ziemia jest tutaj kiepska.
- Żyjemy tak, jak żyliśmy, nic się nie zmieniło - mówi Bożena Milewska. - Jesteśmy jednak innymi ludźmi. Wiemy, że ta nasza ciężka praca na roli, ten nasz codzienny trud mają sens. Bo zostały dostrzeżone i docenione przez Ojca Świętego.
Z wiarą i miłością
Z taką wiarą, z miłością przyszły też dziś na lotnisko na Krywlanach tysiące białostoczan. Każdy trzymał w ręku świecę albo znicz. Każdy przyszedł tu dla Jana Pawła II.
- Jestem tu, by oddać hołd naszemu wielkiemu Rodakowi. Z jednej strony jest mi smutno, że już go nie ma wśród nas, ale z drugiej mam pewność, że tam w niebie czuwa i modli się za nami - mówi Maria Wilczewska.
- Przyszedłem tu z tatą. Rok temu umarł nasz papież i teraz wszyscy modlimy się za niego - podkreśla 11- letni Kacper Kamiński
Nabożeństwo na Krywlanach rozpoczęło się Apelem Jasnogórskim, który poprowadził sam Jan Paweł II - było to przypomnienie wizyty z 1983 roku. Wierni wysłuchali też ostatnich słów, który Ojciec Święty wypowiedział w swojej ojczyźnie: A cóż powiedzieć, żal wyjeżdżać....
W godzinę śmierci Jana Pawła II wszyscy odmówili Anioł Pański. Jednak najbardziej wzruszającym momentem było wspólne odśpiewanie Barki. Na wielu twarzach pojawiły się łzy wzruszenia.
Barka i pamięć
Przy dźwiękach gitar grających ukochaną przez papieża Jana Pawła II pieśń Barka grupa nastolatków szła w kierunku sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łomży. W czerwcu 1991 roku Ojciec Święty spotkał się tam z wiernymi. Młodzi ludzie dołączyli do uczestników mszy celebrowanej przez biskupa pomocniczego diecezji łomżyńskiej Tadeusza Bronakowskiego. Rusza marsz pamięci. - Postarajmy się, by ten marsz nie zakończył się przy pomniku Ojca Świętego, aby trwał w naszych sercach - zwraca się biskup do kilku tysięcy zebranych na nabożeństwie.
Możemy być dobrzy
- Czego się nauczyliśmy uwielbianego rodaka? Czy nie był to przypadkiem dar od Boga na wzór ewangelicznego talentu zakopanego w ziemi? - pytał podczas uroczystej mszy świętej w białostockiej Farze arcybiskup Wojciech Ziemba. - I tak, i nie. Rok temu przekonaliśmy się, że czujemy potrzebę wspólnoty, że możemy być i że byliśmy dla siebie dobrzy. (...) A jak jest dzisiaj? W rocznicę bardzo podobnie. Ale pomiędzy śmiercią, a rocznicą, jak już to było? Czy wszyscy raptem zapomnieli, co mówili i co pisali? Spróbujcie jeszcze raz, tak jak przed rokiem być razem, aby świat razem z wami stał się lepszy.
8420 |14830 |11398 |16391 |2441 |8774 |4679 |19656 |1718 |2191 |