www.bliq.denma.pl

Wytrawny mistrz i debiutant


Takiego finału, jak w tym roku jeszcze nie było. Dla Turowa Zgorzelec gra o złoty medal jest największym sukcesem w historii klubu. Dla Prokomu Trefl mistrzostwo kraju jest przepustką do Euroligi.
Oba kluby mają stosunkowo krótki staż w ekstraklasie - Turów Zgorzelec gra w niej ledwie od sezonu 2004/2005, Prokom Trefl kilka lat dłużej. Mistrzem Polski są sopocianie, ale to zespół z Turowa robi oszałamiającą karierę. W debiucie w ekstraklasie zajął czwarte miejsce, przegrywając w półfinale 1-4 z późniejszym złotym medalistą Prokomem Trefl. Tegoroczny finał będzie oczywiście zupełnie inny, choćby ze względu na składy obu drużyn i ich potencjał. Przed sezonem sopocianie uznawani byli za głównego i zdecydowanego faworyta, ekipę ze Zgorzelca widziano na podium, ale za Anwilem Włocławek lub Śląskiem Wrocław.
- To gdzie widziano oba zespoły przed sezonem nic nie znaczy. Jesteśmy w finale i trzeba go po prostu wygrać – mówi Tomas Pacesas, kapitan zespołu z Sopotu.
Problemem, zresztą nie rozstrzygniętym, jest przerwa meczowa, która dotknęła obie drużyny.
Sopocianie po dramatycznym półfinale z Anwilem mieli tylko pięć dni odpoczynku, a Turów po szybkim wyeliminowaniu Śląska prawie dwa tygodnie.
- Rzeczywiście odpoczywaliśmy mniej, ale nasi rywale z kolei wypadli nieco z rytmu grania. Nie wiem co lepsze – zastanawia się trener Prokomu Trefl Eugeniusz Kijewski. Jego zdanie podziela Robert Witka, skrzydłowy Turowa. – Mieliśmy długą przerwę w graniu i tak naprawdę nie wiadomo na co nas stać, jak nasza gra będzie wyglądała. Jesteśmy wypoczęci, ale rytmu meczowego nam brakuje. Zobaczymy. Osobiście czuję pewien niepokój.
Siłą zespołu ze Zgorzelca jest gra obronna. Z kolei problemem w Prokomie Trefl były ostatnio straty i nieskuteczność w rzutach wolnych. – Na treningach wyglądało to dobrze. Chciałbym, żeby tak samo było podczas meczu. Jak zwykle w takich sytuacjach, boisko wszystko zweryfikuje – mówi Kijewski.
Co o finałowej rywalizacji sądzi najskuteczniejszy strzelec Prokomu Trefl Donatas Slanina? – Turów ma świetną obronę, nie wykluczam więc, że finał będzie podobny do naszej rywalizacji z Anwilem i o mistrzostwie zdecyduje przewaga własnego parkietu – mówi Litwin. Jego słowa potwierdzają dotychczasowe spotkania między Prokomem Trefl a Turowem. W tym sezonie doszło do trzech spotkań między tymi zespołami. Za każdym razem wygrywał bardzo wyraźnie gospodarz. Dwa razy sopocianie, którzy byli także gospodarzem Pucharu Polski (84:67 i 77:67 w PP), raz zespół ze Zgorzelca (74:54).
Drużyny grają nie tylko o medale mistrzostw Polski, ale również o europejskie puchary. Udział w finale daje przepustkę do gry w pucharze ULEB, mistrz Polski ma zagwarantowany start w Eurolidze. Chyba, że nie spełniłby rygorystycznych oczekiwań Europejskiej Federacji Koszykówki, która wymaga m.in. hali na kilka tysięcy widzów, bezpośredniego dostępu do lotniska. Z tych powodów w 2003 roku do Euroligi nie został dopuszczony ówczesny mistrz Polski Anwil. Prokomowi Trefl taka sytuacja nie grozi, ale Turów, który w najbliższym sąsiedztwie nie ma lotniska i nie ma odpowiedniej hali, może mieć problem z wystartowaniem w najważniejszych europejskich rozgrywkach.
Gdzie, kiedy, za ile
Pierwszy mecz finału zostanie rozegrany w piątek, w hali 100-lecia Sopotu przy ul. Goyki o godz. 20. Bilety w cenach 23, 27, 30 i 37 zł do nabycia w kasach. Bezpośrednią transmisję przeprowadzi Polsat Sport. Drugi mecz finału odbędzie się w niedzielę, także w Sopocie, o godz. 15. Ceny biletów na dwa spotkania: 42, 50, 56 i 70 zł.



6453 |11912 |18331 |3876 |15396 |4380 |13066 |5006 |15187 |19230 |