Czy nasze pieniądze wrócą do Gdańska?
Wojewoda pomorski domaga się od Słupska zwrotu 1,8 miliona złotych. Pieniądze te, przeznaczone na budowę szpitala, nie zostały wydane w terminie.
- Miasto miało na to czas do końca marca - mówi Anna Dyksińska, rzecznik wojewody. - Faktury są wystawione w marcu, ale pieniądze zostały wysłane poźniej. To oznacza, że wojewoda, jeśmy ma postępować zgodnie z prawem, musi interweniować.
Okazuje się jednak, że nawet z prawnego punktu widzenia sprawa nie jest przesądzona. Zarówno miasto, jak i urząd marszałkowski, mogą wpłynąć na ostateczną decyzję wojewody. Ratunkiem może okazać się wniosek o pozostawienie wspomnianej kwoty w Słupsku ze względu na „ważny interes społeczny”.
- Jeśli prośba o umorzenie będzie tym umotywowana, wojewoda może się do niej przychylić - mówi Dyksińska. - Ponadto samorząd słupski może napisać odwołanie.
- Ruch należy do marszałka województwa. - mówi Mariusz Smoliński, rzecznik prasowy prezydenta Słupska. - Na pewno wystąpi on z prośbą o umorzenie, albo odwoła się od decyzji wojewody. Mamy nadzieję, że sprawa będzie pomyślnie zakończona. Pieniądze zostały wydane zgodnie z przeznaczeniem - zapłaciliśmy wykonawcy.
18492 |12578 |10787 |13337 |11709 |3797 |14097 |7759 |12663 |5114 |